W poniedziałkowy poranek, delikatnie przyrodniczo:)
taką mam refleksję generalnie, że najbardziej lubię jednak "zielsko"
i może rzeczywiście wystarczy mi kawałek łąki czy też lasu
cobym zadowolona była? hehe
działa to trochę jak terapia- zasiadam w krzakach :P,
wpadam w sidła tworzenia, pion czy poziom? rozmaz czy ostre?
a może pod światło by coś? a może balans zmienić? hehehe
i tadam euforia, zadowolenie, zero stresów
nic tylko lecieć w las! o!